Zobacz także: Edward Mazur i FOZZ - matka polskich afer

FOZZ istniał ponad rok. Zostawił po sobie aferę i nowy urząd. FOZZ w likwidacji obchodzi 18. urodziny.

Czy ktoś nie słyszał o największej aferze III RP, "matce wszystkich afer"? Sprawie, w której - jak mówił pogromca aferzystów sędzia Andrzej Kryże - "pokrzywdzonych jest 40 milionów Polaków"?

Chyba słyszał każdy. Ale mało kto wie, że FOZZ - obdarzony niezwykłym życiem po życiu - jako FOZZ w likwidacji (FOZZ w l.) działa dalej.

FOZZ w l. powołany został w Wigilię 1990 r., gdy prezydentem był Lech Wałęsa, premierem Tadeusz Mazowiecki, a ministrem finansów Leszek Balcerowicz. Obecna likwidator Iwona Stanaszek chodziła wtedy do liceum.

Ta "państwowa jednostka organizacyjna" podległa ministrowi finansów przypomina skrzyżowanie biura prawnego i firmy windykacyjnej. Miała posprzątać po FOZZ właściwym. Sensem jej istnienia jest oskubanie - z czego się da - dłużników FOZZ. Przede wszystkim sprawia wrażenie miłej synekury, nie tylko dlatego, że wchodzi się do niej od ul. Miłej w Warszawie.
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej