Choć Polska była kandydatem w wyborach na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ, to szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski zdecydował się jednak "oddać" polską szansę Bośni i Hercegowinie.

Kilka dni temu w Fundacji Batorego tłumaczył, że były co najmniej trzy powody, dla których Polska zrezygnowała i poprosiła kraje, które mogłyby nas poprzeć, o scedowanie poparcia na kraj, który niedawno był jeszcze międzynarodowym protektoratem.

- Kierowaliśmy się przede wszystkim życzliwością dla Bośni i Hercegowiny - mówił minister.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej