- Jeszcze niedawno posiadacz dyplomu wyższej uczelni, żeby dostać pracę, przekwalifikowywał się na fryzjera albo uczył obsługi wózków widłowych - mówi Bogusław Radzio, dyrektor zielonogórskiego pośredniaka. - Teraz już nie musi. Może wybierać. Mamy na przykład atrakcyjne propozycje dla inżynierów ochrony środowiska. Są potrzebni nie tylko w oczyszczalniach ścieków, przetwórniach odpadów, ale też w mniejszych firmach, które starają się o pieniądze z Unii i poszukują ludzi mających najświeższą wiedzę z tej dziedziny.
Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej