Piotr Pacewicz: Ma pani dzieci z próbówki?

Monika Różycka: Tak i chcę o tym opowiedzieć. Jurek ma sześć lat, Marysia trzy. Są superzdrowe i absolutnie genialne - tak pewnie mówi każda mama (śmiech). Wiele lat życia poświęciłam, by zajść w ciążę. Najpierw chodziłam do różnych endokrynologów, takich czarodziejów od leczenia hormonalnego. Bez skutku. Potem trafiłam do warszawskiej kliniki nOvum dr. Piotra Lewandowskiego, ale i tutaj najpierw in vitro nie dawało skutku. Dopiero za czwartym czy piątym razem się udało, miałam już 36 lat, nawet dr Lewandowski nie umiał mi odpowiedzieć dlaczego.
Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej