Udało się to mimo zmasowanego oporu "przedłużaczy" - grupy posłów, którzy nie chcą zmiany konstytucji. Do tej pory, zamawiając kolejne ekspertyzy, odwlekali przyjęcie przez komisją sprawozdania.

Wczoraj przedłużacze i przyspieszacze (czyli zwolennicy szybkiej nowelizacji konstytucji) zasiedli po przeciwnych stronach sejmowej Sali Kolumnowej. Do grupy przyspieszaczy przysiadła się rzecznik praw dziecka Ewa Sowińska. Szeregi przedłużaczy zasiliła wiceminister sprawiedliwości Beata Kempa (posłanka PiS), a także Jolanta Szczypińska i Marek Suski - zaufani Jarosława Kaczyńskiego. Choć nie są członkami komisji, wspierali swą koleżankę Jadwigę Wiśniewską odwołaną dzień wcześniej z funkcji przewodniczącej za przedłużanie prac komisji. Po stronie przedłużaczy zasiadł też Tadeusz Cymański (PiS).

Nowy przewodniczący komisji Franciszek Stefaniuk (PSL) usiłował poddać pod głosowanie propozycje zmian w konstytucji. Przedłużacze stawili opór. Szczypińska i Suski żądali wyjaśnień, czy zmiana konstytucji pociągnie za sobą konieczność zmiany ustawy antyaborcyjnej. - Czy zgwałcona kobieta będzie przez państwo zmuszona do urodzenia dziecka? Czy taka sytuacja nie spowoduje radykalizacji przeciwników ochrony życia poczętego, jeśli dojdzie do referendum nad zmianą w konstytucji? - pytali.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej