38-letni Andrzej N. skazany na dożywotnie więzienie

Były sanitariusz o pseudonimach "Koń" i "Doktor Ebrantil". Pięć lat temu dowiedzieliśmy się o jego istnieniu od jednego z kierowców karetek. Tak nam opowiadał: Jest człowiek, który uśmiercał ludzi. Jawnie, na oczach innych. To sanitariusz "doktor Ebrantil". Ebrantil to lek obniżający ciśnienie krwi. Serce staje i koniec.

Przykład: "Ebrantil" bierze z domu psychicznie chorego, wsiada do karetki, siada z tyłu z pacjentem i wieziemy go do szpitala.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej