- Czuję ulgę, że to się już skończyło - powiedziała "Gazecie" matka 11-letniego Leszka (imię zmienione), oskarżycielka posiłkowa w procesie.

Druga ofiara - dziewczynka o imieniu Marta - nie została zidentyfikowana. - Tak jak ten niespodziewany dziś wyrok, ta sprawa jest niedopracowana. Nie rozumiem, dlaczego sąd tak się pospieszył - zareagował adwokat Samsona mec. Andrzej Senejko. Będzie więc apelacja.

Satysfakcję ma prokurator Renata Zielińska - sąd uznał psychologa winnym wszystkich zarzutów, także wielokrotnego udostępniania dzieciom "treści pornograficznych w postaci wibratorów", utrwalania treści pornograficznych na zdjęciach, rozpowszechniania ich poprzez internet i w końcu przechowywania na własnym komputerze.

Karę orzekł o rok niższą, niż chciał prokurator. Zakazał także oskarżonemu - przez dziesięć lat - wykonywania zawodu psychologa. To wydaje się bez znaczenia. Dziennikarze, znaczna część środowiska i w końcu zwykli ludzie skazali Samsona już w dniu aresztowania. Jego mądre książki o wychowaniu nie sprzedają się nawet po obniżonych cenach.
Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej