Noworoczne msze w parafii miały nietypowy przebieg. Księża postanowili zaangażować się w dyskusję o smogu. - Przeżywamy dziś piękne święto, ale niestety, przeżywamy je w bardzo nieczystej atmosferze - wyjaśniał ksiądz Jan Cieślik, prowadzący mszę o 18.30.

Podczas ogłoszeń duszpasterskich na każdej mszy głos zabierał Łukasz Kurlit, lokalny aktywista antysmogowy. - Według WHO Skawina jest na 12. miejscu wśród najbardziej zanieczyszczonych miast UE. Pewnie słyszeliście wszyscy o smogu w Paryżu. Tam było 80 mikrogramów na metr sześcienny stężenia pyłów. Dziś w Skawinie mamy 300. Dlatego założyliśmy Skawiński Alarm Smogowy - mówił podczas mszy wieczornej.

I namawiał do podpisywania petycji wspierającej uchwałę antysmogową dla Małopolski.

Wyjdę z megafonem

- Ludzie nie mają świadomości, co się dzieje. Sprawdzam codziennie, jak bardzo zanieczyszczone jest powietrze w Skawinie. I często widzę, jak w tym smogu ulice miasta przemierzają matki z dziećmi, przedszkolaki, starsi ludzie, którzy wyszli się "przewietrzyć". Jakby zupełnie nie zdawali sobie sprawy, że to powietrze ich truje. Że ono jest zanieczyszczone - tłumaczy Kurlit w rozmowie z "Wyborczą".
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej