Julia Przyłębska jest jednym z trojga sędziów wybranych do Trybunału Konstytucyjnego przez PiS. Wcześniej pracowała z przerwami w poznańskich sądach, orzekając w wydziale cywilnym, a potem w wydziale ubezpieczeń społecznych.

W 1998 r. zrezygnowała z pracy sędziego, ale trzy lata później postanowiła do niej wrócić. To wtedy sędzia wizytator w Poznaniu wziął pod lupę jej orzeczenia z lat 90. Ocena była negatywna. Opinię wizytatora podtrzymało potem zgromadzenie ogólne poznańskiego sądu. To blokowało Przyłębskiej powrót do pracy w sądzie. Ta przeszkoda zniknęła, gdy wkrótce potem zmieniły się przepisy.

Przyłębska ostatecznie powróciła do pracy w sądzie w 2007 r., znów do wydziału ubezpieczeń społecznych. Orzekała do końca ubiegłego roku, gdy wybrano ją do Trybunału Konstytucyjnego.

Sprawą negatywnej opinii z 2001 r. zainteresował się dziennikarz "Głosu Wielkopolskiego" Łukasz Cieśla. Według jednego z poznańskich sędziów, z którym rozmawiał Cieśla, treść tamtej opinii wskazuje, że Przyłębska "nie powinna znaleźć się w Trybunale Konstytucyjnym, do którego powinni trafiać wybitni prawnicy".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej