Resort zdrowia zmienia front. Jeszcze we wrześniu wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas ostrzegał, że legalizacja marihuany do celów medycznych utoruje drogę do twardych narkotyków. Podkreślał, że brakuje dowodów naukowych na jej leczniczą skuteczność. Teraz niespodziewanie podczas obrad sejmowej podkomisji ds. zmian w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii (projekt złożył poseł Piotr Liroy-Marzec z Kukiz'15) wiceminister zapowiedział szeroki dostęp do leczniczych konopi.




Dziś leczenie medyczną marihuaną (np. padaczki, stwardnienia rozsianego, łagodzenie bólu nowotworowego) możliwe jest jedynie w ramach tzw. importu docelowego. Konopie do celów leczniczych można legalnie sprowadzić z kraju, w którym są one zarejestrowane jako lek, np. z Holandii. Procedura jest jednak trudna i wymagająca. O zalegalizowanie marihuany apeluje m.in. Tomasz Kalita, były rzecznik SLD, u którego w maju wykryto glejaka mózgu.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej