Anna Gorczyca: Na noc z poniedziałku na wtorek zaplanowano ekshumację Lecha i Marii Kaczyńskich. Prokuratura zapowiada, że ekshumowane będą ciała wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej, których sekcji zwłok nie przeprowadzono w Polsce. Czy pani zna już szczegóły ekshumacji swojego męża?

Senator Alicja Zając, wdowa po Stanisławie Zającu, który zginął 10 kwietnia 2006 roku w katastrofie pod Smoleńskiem: Nie, nie mam żadnych informacji. Wiemy tyle, że wszystkie ekshumacje mają zakończyć się przed końcem przyszłego roku.

Czy będzie pani w tym uczestniczyć?

- Nie. Siostra mojego męża, która jest lekarzem, zapowiedziała, że nie chce brać w tym udziału. Stwierdziła, że woli pamiętać Staszka takim, jaki był. Ekshumacja będzie dla mnie dramatycznym przeżyciem. Gdy w prokuraturze oglądałam akta dotyczące śmierci mojego męża, zobaczyłam zdjęcie jego szczątków. Musiałam przerwać, bo nie mogłam kontynuować przeglądania tych dokumentów. Nie wyobrażam sobie, żeby stać nad grobem i patrzeć, jak wyciągają trumnę. Czasem zazdroszczę tym, których bliscy zostali skremowani.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej