Przeczytaj pierwszą część śledztwa "Wyborczej" >>>

"Be-Gie-En - tak, to my. My spełniamy wszystkie sny. Sprawa trudna czy też łatwa, nikt nas nigdy nie zagmatwa...".

Lato 2012 r. W lokalu nad Wisłą pracownicy stołecznego Biura Gospodarki Nieruchomościami bawią się na imprezie integracyjnej. Gwoździem programu jest konkurs na hymn biura. Jeden z pracowników przed występem prosi zebranych o powstanie. I śpiewa na melodię hymnu: "Marsz, marsz Dyrektorze, każdy z nas dopomoże...".

Dyrektor Marcin Bajko dziękuje za ciepłe słowa. - Jesteście zajebiści! - krzyczy do mikrofonu. Nagrodą jest papuga w klatce. Pierwsze słowa, których trzeba nauczyć papugę? - Nie ma, wyszła - pada okrzyk z sali.

Bajko jako jedyny na imprezie występuje w garniturze - jest ważną personą w ratuszu. Ale to nie jego podpis decyduje o zwrocie przedwojennych nieruchomości znacjonalizowanych dekretem Bieruta. Oprócz posady u Hanny Gronkiewicz-Waltz dyrektor prowadzi własną działalność i dlatego nie ma pełnomocnictw do wydawania decyzji. Ważniejszy dla losów kamienic i lokatorów jest autograf wicedyrektora Jakuba Rudnickiego.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej