Rewolucja oświatowa PiS polega na likwidacji gimnazjów, wydłużeniu szkoły podstawowej z sześciu do ośmiu lat i liceum z trzech do czterech lat. Ma się zacząć 1 września 2017 r. To wtedy obecni szóstoklasiści zamiast do gimnazjów pójdą do siódmej klasy. Wszystko to wymaga napisanie w niewyobrażalnym tempie nowych podstaw programowych dla klas pierwszych, czwartych i siódmych, a do nich - zupełnie nowych podręczników.

Do krytycznych głosów samorządowców i dyrektorów szkół teraz dołączają pracownicy akademiccy. 99 przedstawicieli środowisk uniwersyteckich zajmujących się dydaktyką polonistyczną wystosowało właśnie list do minister edukacji Anny Zalewskiej.

Co niepokoi polonistów?

W liście wymieniają cztery główne kwestie. Zaczynając od braku przedstawienia opinii publicznej merytorycznego uzasadnienia dla likwidacji gimnazjów, przez brak długofalowych konsultacji nowych podstaw programowych z gronem eksperckim. Wśród obaw sygnatariusze listu wymieniają m.in. pomysł MEN, by podstawy programowe pisać "fragmentarycznie", np. tylko dla klasy czwartych i siódmych, a nie dla całego etapu edukacji.
Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej