Po "żarcie" wykładowcy sala zamarła. Kilka sekund później niektórzy studenci zaczęli nieśmiało chichotać. Ziewająca studentka wyszła z zajęć purpurowa.

Wykładowca jest po pięćdziesiątce. Na innych z jego zajęć jest tylko Magda i czterech kolegów. Dyskusja schodzi na Freuda. Naukowiec przekonuje, że wszystko wszystkim kojarzy się z jednym.

- Wszyscy tego chcą, ale się nie przyznają. To co, zamykamy drzwi na zamek?!

Magda sztywnieje. Wzrok w podłogę. Koledzy milczą. Też opuścili głowy. Słychać tylko śmiech wykładowcy.

Ewa na zajęcia nigdy nie zakłada spódnicy. Bo wykładowca mówi każdej odsłaniającej nogi: "Widzę, że pani dziś dobrze przygotowana".

Marta i Dominika na wykładach słyszą, że "człowiek i kobieta powinni mieć równe prawa". Albo że "kobieta należy przez swoje nazwisko do ojca lub męża. Kobiety z podwójnymi nazwiskami muszą mieć schizofrenię".
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej