Do ostatecznej rozprawy z miesięcznikiem dał sygnał Sławomir Cenckiewicz, "niepokorny" historyk, który po objęciu władzy przez PiS został szefem archiwów wojskowych i zasiadł w kolegium IPN.

Pod koniec sierpnia zaatakował redakcję "Pamięć.pl" za publikację tekstu Natalii Jarskiej o roli kobiet w opozycji PRL. Jak napisał na Twitterze: "W rocznicę Sierpnia '80 stara ekipa IPN publikuje gender-tekst o gnębieniu kobiet przez mężczyzn".

Sama dr Natalia Jarska była na cenzurowanym u konserwatystów od dawna. W 2012 r. zorganizowała konferencję naukową poświęconą roli kobiet w opozycji. W 2013 r. na łamach "Pamięci" pisała o marginalizowaniu kobiet w "S": "Kobiety - w sferze symbolicznej - wystąpiły raczej jako matki głodnych dzieci niż liderzy struktury związkowej" - przekonywała. Tekst wzburzył "niepokornych".

Cenckiewicz o "lewackich" badaniach

Tropieniem gender na łamach wydawnictw Instytutu Cenckiewicz zajmował się od kilku lat. Protestował przeciwko "plugawieniu historiografii genderyzmem". Nie podobały mu się wydane przez Instytut książki "Kłopoty z seksem w PRL" i "Płeć buntu". Jak pisał, "w IPN trwa groźna dla polskiej pamięci rewolucja, która uderza w zasady nauk historycznych i ma przebudować naszą pamięć oraz świadomość narodową zgodnie z duchem rewolty kulturowo-obyczajowej. Z pieniędzy podatników w IPN zainicjowano lewacki kierunek badań naukowych, który ma nie tylko zrewidować i zreinterpretować polskie dzieje przez pryzmat płci społeczno-kulturowej, ale także promuje homoseksualizm, aborcję i walkę z rzekomą opresją Kościoła katolickiego".
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej