Na pytanie dziennikarzy, czy Morawiecki przerósł premier Szydło w rządzie i jest teraz pomazańcem prezesa PiS, premier odpowiedziała: - Skoro żartujemy, to mogę poważnie odpowiedzieć. Oboje jesteśmy pomazańcami Jarosława Kaczyńskiego. Mnie szef PiS namaścił na stanowisko szefowej rządu, zaś Mateusza Morawieckiego na wicepremiera od spraw gospodarczych.

We wtorki, gdy Szydło zwołuje posiedzenia rządu, Mateusz Morawiecki urzęduje w Al. Ujazdowskich w kancelarii premiera. W pozostałe dni ma do dyspozycji gabinet w Ministerstwie Rozwoju na pl. Trzech Krzyży. Od środy dysponuje jeszcze gabinetem ministra finansów. I wyrasta na pierwszą osobę w rządzie.

- Premier popełniła błąd, mogła to rozegrać pół roku wcześniej na swoich zasadach. Powinna wiedzieć, że tej zmiany w strukturze rządu Kaczyński nie odpuści. A ona czekała, na dodatek sama napompowała balon z rekonstrukcją, w końcu zwolniła ministra, którego dymisja była przesądzona - mówi polityk PiS.
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej