Replantacja to przyszycie oderwanej części ciała. W Polsce w tej dziedzinie wyspecjalizowali się chirurdzy z Trzebnicy, teraz pracujący we Wrocławiu. Od kilkudziesięciu już lat przyszywają oderwane palce, ręce i nogi. I to właśnie do Wrocławia zadzwonili lekarze ze Szpitala Wojewódzkiego w Sosnowcu, kiedy 2 sierpnia helikopterem przywieziono im 26-letnią Basię, której maszyna zerwała skalp. Oderwała skórę z czoła, nosa, brwi, uszu, okolicy ciemieniowej, skroni i potylicy. Rozerwała mięśnie. Tym razem jednak chirurdzy z Wrocławia uznali, że to zadanie nie dla nich, bo nie mają doświadczenia w operacjach twarzy. Poradzili, by jechać z Basią do Gliwic, gdzie prof. Adam Maciejewski i kierowany przez niego zespół przeprowadzili już setki operacji rekonstrukcyjnych twarzy, a także dwa przeszczepy.

- Zadzwonili, że wiozą nam pacjentkę, gdy już byli z nią w karetce - mówi prof. Maciejewski. Był wieczór, środek lata. Wezwał swoich chirurgów. W ciągu pół godziny byli już w szpitalu gotowi do operacji.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej