Sprawa sięga przełomu lat 2006 i 2007, gdy rządził rząd PiS-LPR-Samoobrona. Prokuratura oskarżyła Sumlińskiego (dawniej związanego z "Życiem", "Wprost" i "Gazetą Polską") o powoływanie się na wpływy w komisji weryfikacyjnej WSI i podjęcie się za łapówkę (200 tys. zł) załatwienia pozytywnej weryfikacji dla płk. Leszka Tobiasza, byłego oficera WSI.

Według prokuratury Sumliński i Aleksander Lichocki (były agent komunistycznej Wojskowej Służby Wewnętrznej) mieli być pośrednikami, przez których Tobiasz chciał dotrzeć do członków komisji Antoniego Macierewicza. Tobiasz spotykał się z Lichockim (spotkania nagrywał), który znał Sumlińskiego. A ten, jak twierdzi prokuratura, pomógł w zorganizowaniu spotkania pułkownika z historykiem Leszkiem Pietrzakiem, członkiem komisji weryfikacyjnej. Głównymi dowodami prokuratury były nagrania Tobiasza, jego zeznania oraz wyjaśnienia Lichockiego.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej