"Baczko był wybitnym znawcą oświecenia i rewolucji francuskiej, twórcą legendarnego w latach 60. seminarium filozoficznego, jednej z enklaw wolności intelektualnej na Uniwersytecie Warszawskim, wrogiem publicznym reżimu komunistycznego w Marcu '68. Jak nikt pokazywał Baczko tragizm oświecenia, bezradność filozofów tej epoki wobec obecności zła w świecie. Wyrywał oświecenie ze stereotypu płaskiej filozofii, czyniącej religię ze zwalczania przesądów.

I jak nikt przedstawiał nam rewolucję jako splot wyzwalania i zniewalania ludzi, niskich żądz zemsty oraz przemocy i szlachetnych pragnień wolności oraz równości. Ukazywał piekielny tygiel, w którym absolutyzm rewolucyjnej wiary zwiera się z relatywizmem demokracji. I po mistrzowsku portretował schyłek rewolucji, która nie potrafi obwieścić swego końca i zmaga się z fundamentalną kwestią, jak wyjść z terroru" - pisał o zmarłym filozofie Marek Beylin.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej