W połowie lipca kolejarze wycięli w Krakowie około 30 drzew wzdłuż torów na linii Kraków Mydlniki - Gaj. Rok wcześniej krakowianie z niedowierzaniem patrzyli, jak pod topór idzie około 280 dorodnych okazów wzdłuż linii Kraków - Olsza - Łęg.

Do podobnych wycinek dochodzi w całej Polsce. W ubiegłym roku wycięto 2,4 tys. drzew na trasie Jelenia Góra - Szklarska Poręba. W tym roku wzdłuż Warszawskiej Kolei Dojazdowej kolejarze zamierzali wykarczować 2 tys. drzew. W Trójmieście - kilkaset, a na Lubelszczyźnie - prawie 3 tys., w tym cenne ponad 100-letnie sosny czarne.

Zazwyczaj budzi to sprzeciw mieszkańców, dla których szpalery drzew rosnące wzdłuż torów to czasami ostatnie oazy zieleni. Tłumią hałas i zatrzymują kurz i pył unoszące się w powietrzu. Często wycięte drzewa zastępowane są przez ekrany akustyczne.

- Wycinka realizowana jest zgodnie z dokumentami uzyskanymi z ochrony środowiska. W pierwszej kolejności na trasach, gdzie istnieje realne zagrożenie, iż drzewa mogą przewrócić się na linie kolejowe, oraz przy okazji prac remontowych - informuje Dorota Szalacha z biura prasowego PKP PLK. I dodaje, że cięto praktycznie w każdym województwie.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej