Otoczone lasami i jeziorami Borne Sulinowo, gdzie w czasie wojny wypoczywał Heinz Guderian i inni hitlerowscy generałowie, w 1945 r. zajęła Armia Czerwona. W PRL nie było go na mapach, bo miejscowość została wyjęta spod polskiej administracji jako małe sowieckie państwo w państwie. Stacjonowało tu stale ok. 15 tys. żołnierzy 6. Witebsko-Nowogródzkiej Gwardyjskiej Dywizji Zmechanizowanej. Z rodzinami - kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Mieli swoje sklepy, szkoły i przedszkola, prokuraturę, sąd. Ostatni żołnierze radzieccy opuścili je 12 października 1992 r.

Sasza, słonina, braterstwo

Teraz, po raz pierwszy od wyjazdu rosyjskich żołnierzy z Polski, mają się oni spotkać w Bornem wraz z rodzinami i polskimi przyjaciółmi z prorosyjskich organizacji.

Bywa, że Rosjanie jadący przez Polskę na Zachód wpadają do Bornego, aby zobaczyć miasto, w którym niekiedy spędzili wiele lat, pobrali się, wychowali dzieci. Zaglądają wtedy do knajpy U Saszy, którą prowadzi Oleksander Piven, zwany przez Polaków "Saszą", były fotograf Armii Czerwonej, który pozostał w Polsce (byli oficerowie Wojska Polskiego śmieją się, że "jest teraz ruskim rezydentem"). "Sasza" sprowadza z Rosji artykuły spożywcze, m.in. słoninę w puszkach, a na corocznym zjeździe pojazdów militarnych organizowanym w Bornem paraduje z pepeszą.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej