Zakaz ks. Jacek Międlar dostał od przełożonych w styczniu, od tego momentu jego profil milczał. Dodatkowo od kwietnia przełożeni zakonni zaostrzyli zakaz - zabronili mu "jakichkolwiek wystąpień publicznych (.), a także wszelkiej aktywności w środkach masowego przekazu, w tym w środkach elektronicznych."

Niepokorny ksiądz-narodowiec zakaz jednak złamał. Od kilku dni publikuje na nowo. "Ty się nadajesz na żydowskiego agenta" - napisał do jednego z internautów; bronił gestu "Heil Hitler", twierdząc, że to "salut rzymski, gest pokojowego pozdrowienia charakterystyczny dla polskich narodowców."

W piątek 29 lipca w antysemickiej i skrajnie prawicowej "Warszawskiej Gazecie". Międlar zwraca się do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry o "podjęcie słusznych kroków w celu zatrzymania skandalicznego procesu." Mowa tutaj o postępowaniu przeciwko Justynie H. - szefowej dolnośląskiego Obozu Narodowo-Radykalnego - za ksenofobiczne wystąpienie na antyimigranckiej manifestacji 27 września 2015 r. we Wrocławiu. " Oni uważają, że białe kobiety niemuzułmańskie trzeba gwałcić. Biała Europa zmierza ku upadkowi. Rządzą nami żydowscy imperialiści, a przybysze wyrżną nas wszystkich w pień. Przyjadą po dzieci, staruszki i wszyscy będziemy bez głów! Nie pozwolimy, by islamskie ścierwo zniszczyło naród polski!" - mówiła.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej