Jerzy Bahr chorował na raka. Jeszcze w czerwcu w rozmowie z "Wyborczą" wyznał, że ma świadomość terminalnego charakteru jego choroby. "To oczywiście niesympatyczne i narastające obciążenie, ale z drugiej strony pozwala pewne rzeczy zobaczyć wyraźniej. Uczy też pokory" - mówił. Dodał, że cieszy się, że doczekał niepodległości i przeżył 25 lat wolnej Polski.

Wspomnienie Wacława Radziwinowicza o Jerzym Bahrze

"Dyplomacja bywa często sztuką obłudy. Jerzy Bahr udowodnił, że może też być sztuką przyzwoitości - pisał o nim Marcin Wojciechowski , dziennikarz "Wyborczej", później rzecznik prasowy szefa MSZ, recenzując książkę Jerzego Sadeckiego "Ambasador". - Bahr wyznaczył standard w polskiej dyplomacji. Był wzorem ambasadora. Dyskretny, dystyngowany, delikatny, a zarazem uważny i spostrzegawczy. Miał też cechę, która wyróżnia wyłącznie wybitnych dyplomatów. Umiał powiedzieć prawdę tak, by nie urazić drugiej strony, ale zarazem niczego nie owijać w bawełnę ani nie zaprzeczać sobie."
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej