W styczniu br. weszła w życie nowelizacja ustawy przygotowana przez poprzedni rząd, która pozwoliła samorządom na łączenie placówek wspierających rodzinę (ośrodki dziennego wsparcia, placówki opiekuńczo-wychowawcze) z placówkami pomocy społecznej (DPS-y, noclegownie, zakłady aktywności zawodowej).

Posłowie PiS uznali, że to zły pomysł. Pod koniec czerwca złożyli w Sejmie projekt, który miał to zmienić.

Wśród zapisów znalazł się zakaz lokowania w jednym budynku czy na jednym podwórku domów dziecka i domów pomocy społecznej.

Wprowadzane zmiany zapewne nikogo by nie zdziwiły, gdyby nie kuriozalne uzasadnienie wprowadzanych zmian. Otóż, zdaniem posłów PiS domy dziecka nie powinny być łączone z DPS-ami, ponieważ w takiej sytuacji dzieci będą "jeszcze silniej zagrożone wykluczeniem społecznym" i nie będą miały "żadnej szansy na integrację ze środowiskiem lokalnym".
Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej