We wrześniu 2017 r. zgodnie z planem minister edukacji Anny Zalewskiej rozpocznie się wygaszanie gimnazjów. Jednak prawdziwe kłopoty zaczną się w 2019 r. To wtedy ostatni absolwenci starego gimnazjum i pierwsi absolwenci nowej ósmej klasy jednocześnie ruszą do liceów i techników.

Razem to aż 726 tys. dzieci, a nie jak dotąd ok. 350 tys. Największy problem dotyczy szkół prestiżowych, w których dotąd co roku uruchamiano np. po sześć równoległych klas. W 2019 r. potrzeba by było ich dwa razy więcej. Minister Zalewska powtarza, że wygaszanie gimnazjów ma przebiegać tak, "by rodzice i uczniowie tego procesu nie zauważyli". Rodzice nie wierzą. - Syn marzy o poznańskim II LO, gdzie można zdawać międzynarodową maturę. Zawsze mają tam jedną taką klasę, ale i inne są bardzo oblegane. Ktoś nam może obiecać, że klas będzie dwa razy więcej? - pyta Marta z Poznania.
Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej