Szef MSWiA rano skomentował zamach w Nicei, w którym zginęły co najmniej 84 osoby, a 202 zostały ranne. - To efekt polityki multi-kulti i poprawności politycznej. Trzeba rzeczy nazywać po imieniu, bo poprawność polityczna zgubi Europę - mówił minister. I kontynuował:

- Jakie wnioski wyciągnięto po zamachach w Paryżu? Zorganizowano marsze, malowano kwiatki na chodnikach w różne kolory, kredkami o kolorach tęczy. Dla mnie to jest bardzo wyraźne nawiązanie do LGBT. Po zamachach rozpłakała się pani Mogherini, wysoki komisarz do spraw międzynarodowych.
Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej