Tuż po piątkowym wystąpieniu Baracka Obamy sytuacja wydawała się klarowna: amerykański prezydent w dyplomatycznych słowach wytknął prezydentowi Dudzie i rządzącemu Polską PiS, że ich działania wobec Trybunału Konstytucyjnego budzą niepokój Stanów Zjednoczonych. Jednak już wieczorem okazało się, że ilu dziennikarzy, tyle tłumaczeń, a im dziennikarze bliżsi rządzącej partii, tym słowa prezydenta Obamy stają się w ich przekładzie łagodniejsze i pochlebne.

Na przykład dziennik telewizji publicznej całkowicie pominął słowa Obamy o "zaniepokojeniu pewnymi działaniami i impasem wokół polskiego Trybunału Konstytucyjnego" oraz wezwanie do "utrzymanie polskich instytucji demokratycznych".
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej