Dawida K. zatrzymała we wtorek w mieszkaniu jego babci w Toruniu bydgoska delegatura ABW. Działała na polecenie Prokuratury Okręgowej w Toruniu. Powód: wpisy, nagrania i zdjęcia, które udostępniał na Facebooku od sierpnia 2015 r. Śledczy ocenili, że pochwalał zabójstwa dokonywane przez terrorystów z Państwa Islamskiego oraz inne przestępstwo - podjęcie służby w obcej formacji wojskowej. Miał też nawoływać do nienawiści. Grozi mu do trzech lat więzienia.

- Wracałam ze sklepu. Podeszło do mnie trzech panów, powiedzieli, że muszą wejść do mieszkania. Nie robiłam przeszkód. Potem zrobiło się ich już ośmiu. Jeden, najbardziej agresywny, miał plakietkę z legitymacją ABW. Chcieli wejść do pokoju Dawida. Wyważyli drzwi, chociaż wnuk był spokojny i nie stawiał oporu - relacjonuje jego babcia.

Dawid K. wychowywał się z nią od czwartego roku życia, jego matka ma problemy zdrowotne, a ojciec nie utrzymuje z nim kontaktu. Skończył zawodówkę i technikum gastronomiczne, starał się usamodzielnić, skromna pensja z pracy w rodzinnej firmie (jedna czwarta etatu) nie pozwoliła na opłacanie swojego mieszkania. Do tego płacił 350 zł miesięcznie alimentów na dziecko. Przez kłopoty finansowe niedawno wprowadził się do babci.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej