W kampanii wyborczej Jarosław Kaczyński zapewniał, że PiS będzie szanował opozycję, wprowadzi nawet "pakiet demokratyczny", który zapewni jej szerokie prawa. Ale PiS podporządkował sobie Sejm, a opozycję próbuje zmarginalizować.

Urządzając prezydium Sejmu, nie dał wicemarszałka PSL, z którym walczy o głosy na wsi, chociaż do tej pory wszystkie kluby miały przedstawiciela w prezydium. Nierzadko posiedzenia Sejmu rozpoczynają się dopiero około godz. 11, a nie jak w poprzedniej kadencji o 9.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej