Porucznik Grzegorz S. z katowickiej ABW w kwietniu 2007 r. kierował grupą agentów, którzy przyjechali zatrzymać Barbarę Blidę, byłą posłankę SLD. Prokuratura chciała jej przedstawić zarzuty pośredniczenia w przekazaniu łapówki prezesowi jednej ze spółek węglowych. Informacje o zatrzymaniu Blidy na specjalnej konferencji miał ujawnić Zbigniew Ziobro, ówczesny minister sprawiedliwości w rządzie PiS. ABW miała przekazać dziennikarzom film z operacji w domu byłej minister.

Akcja zakończyła się jednak tragedią. Blida zginęła podczas próby zatrzymania z powodu wystrzału z jej rewolweru. Prokuratura oskarżyła porucznika Grzegorza S. o niedopełnienie obowiązków służbowych, bo nie polecił podwładnym, aby podczas zatrzymania sprawdzili łazienkę i zrewidowali udającą się do niej Blidę. Sam też tego nie zrobił. A Blida ukryła broń w szlafroku.

W 2013 r. sąd w Siemianowicach Śląskich skazał porucznika Grzegorza S. na pół roku więzienia z zawieszeniem na dwa lata. Oficer ABW odwołał się od tego wyroku. Sąd uznał apelację za zasadną i uchylił wyrok. Grzegorz S. miał nowy proces, który pod koniec zeszłego roku skończył się uniewinnieniem. Rodzina byłej posłanki SLD zdecydowała, że ma już dość walki o sprawiedliwość, i nie apelowała od tego orzeczenia. Wyrok uniewinniający zaskarżyła za to prokuratura. I Sąd Okręgowy w Katowicach wczoraj miał rozpoznać jej apelację. Nieoczekiwanie już na sali rozpraw została ona wycofana. Tym samym uniewinnienie się uprawomocniło.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej