Upadły poprawki PO i Nowoczesnej zmierzające m.in. do poddania kontroli sądu inwigilacji cudzoziemców - będą mogli być inwigilowani bez takiej zgody do trzech miesięcy. Czyli praktycznie bezterminowo, bo jeśli ABW przed upływem trzech miesięcy inwigilację przerwie i rozpocznie na nowo - nie będzie potrzebowała zgody sądu. Opozycja - bezskutecznie - chciała też wprowadzić mechanizm usuwania danych biometrycznych cudzoziemców z katalogu potencjalnych terrorystów, jeśli okaże się, że nie ma powodu przypuszczać, że stanowią zagrożenie. Ustawa będzie pozwalała na pobieranie danych biometrycznych (zdjęcie, odcisk palca, skan tęczówki czy DNA) praktycznie od każdego cudzoziemca. I każdy trafi do rejestru.

ABW będzie testować bezpieczeństwo sieci teleinformatycznych, m.in. włamując się do podłączonych do nich urządzeń - a więc np. do prywatnych komputerów czy telefonów, czy do intranetów działających w przedsiębiorstwach. PiS odrzucił poprawkę opozycji, która zakazywała ABW po włamaniu "wejścia" do urządzenia czy systemu i dokonania tam "przeszukania". ABW będzie miała co prawda zakaz używania zdobytych tą drogą informacji do wykonywania innych swoich zadań i obowiązek "niezwłocznego" ich zniszczenia, ale nie ma zewnętrznej kontroli nad tym, czy stosuje się do tego prawa. To jedna z wad polskiego prawa dotyczącego inwigilacji, które wytknęła nam Komisja Wenecka: służby działają poza kontrolą.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej