28 czerwca 1956 r. na ulice Poznania wyszły tysiące robotników. Domagali się "prawa, wolności, chleba", a także wolnych wyborów i religii w szkołach. Opanowali Komitet Wojewódzki PZPR, więzienie, zaatakowali gmach Urzędu Bezpieczeństwa. Władza wysłała przeciwko nim czołgi. Poległo co najmniej 58 osób, ponad 600 było rannych.

Obchody 60. rocznicy wydarzeń organizują władze Poznania we współpracy z "Solidarnością" i organizacjami kombatantów. Zaproszenie dostał prezydent Andrzej Duda. Jego pobyt potwierdził nam Marek Magierowski, prezydencki rzecznik, choć miasto takiego potwierdzenia jeszcze nie dostało. Przyjechać ma też prezydent Węgier.

Tymczasem warunki dyktuje wojsko, które ma asystować w uroczystościach. Major Wojciech Nawrocki, komendant garnizonu poznańskiego, powiedział urzędnikom miejskim, że żołnierze wezmą udział w uroczystościach, jeśli obok bohaterów Czerwca 1956 r. w apelu pamięci wspomniane zostaną też ofiary katastrofy smoleńskiej z 2010 r.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej