Andrzej Lew-Mirski i jego syn Maciej to jedni z najbliższych współpracowników Macierewicza. Andrzej jest od lat jego adwokatem. Reprezentował go w procesach z osobami pomówionymi w raporcie z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Jak pisała "Polityka", stworzył linię obrony opartą na tezie, że to dzieło zbiorowe komisji weryfikacyjnej, która podlegała MON. Skutecznie można więc było pozywać tylko MON. Każdy, kto w ostatnich latach pozywał Macierewicza, przegrywał. Odszkodowania wypłacało MON. Poszło na to ponad 2 mln zł.

Andrzej Lew-Mirski w procesie z Jarosławem Gugałą i innymi dziennikarzami reprezentował Jana Kobylańskiego, polonijnego milionera antysemitę. Gości często w TV Trwam i udziela wywiadów prawicowym mediom.

Maciej Lew-Mirski, syn Andrzeja, też jest adwokatem. W 2007 r. był członkiem komisji Macierewicza weryfikującej WSI, potem zatrudniał go PiS, a gdy Macierewicz przejął MON, dostał posadę w zarządzie Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej