Jacek Harłukowicz: W sobotę spełniło się chyba w końcu pańskie wielkie marzenie - rocznicę 4 czerwca świętowały, w sposób radosny, dziesiątki tysięcy Polaków. Postulował pan o to od lat.

Władysław Frasyniuk: Tak. Chyba po raz pierwszy po 1989 roku udało nam się tego dnia poruszyć wszystkich tych, dla których to ważna data. Nareszcie. Okazało się przy okazji, że ludzie nie tylko nauczyli się wreszcie doceniać wydarzenia sprzed 27 lat, ale mają dodatkowo potrzebę, by być tego dnia razem: spotkać się, cieszyć, piknikować.
Pozostało 89% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej