Sebastian Klauziński: Udało się?

Jarosław Marciniak, członek zarządu KOD: Nawet bardzo. Szczerze mówiąc, myślałem, że w Warszawie będzie o wiele mniej osób. Jest ciepły czerwcowy weekend, do tego organizujemy demonstracje w całym kraju. Mimo to do stolicy wybrały się tłumy. Na przykład z mojego rodzinnego Śląska były trzy zorganizowane autokary, do tego oczywiście ludzie dojeżdżali swoimi samochodami. Nie wiem, czy na manifestacji w stolicy było 25, 35 czy 55 tys. Plac Konstytucji to nie jest plac Piłsudskiego, ciężej oszacować liczbę zgromadzonych osób, ale było ich mnóstwo. I wszyscy uśmiechnięci. Jeżeli tak mają wyglądać rebelianci, o których mówił dziś mój imiennik [chodzi o wypowiedź prezesa Kaczyńskiego, że w Polsce trwa rebelia przeciwko obecnej władzy], to ja takiej rebelii życzę każdemu krajowi.

A nie wydaje się panu, że mniej było świętowania 4 czerwca, a więcej protestowania przeciwko obecnej władzy?
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej