SEBASTIAN KLAUZIŃSKI: 4 czerwca powinien być świętem narodowym?

HENRYK WUJEC: Oczywiście, jest to wielkie święto. Wybory 4 czerwca 1989 r. były najważniejszym skutkiem Okrągłego Stołu, bo można było w demokratyczny sposób zdecydować, co chcemy zrobić z naszym krajem, jakiej Polski chcemy. Ale duża część mojego pokolenia jest przeciwko celebracji, akademiom. Świętować powinno się oddolnie, bez nakazu. Tutaj, na naszym osiedlu, rozstawiamy stoliki, schodzą się sąsiedzi i świętujemy tak każdego roku. Do tego wznosimy toast na pl. Konstytucji w Warszawie pod dawną Niespodzianką, gdzie była siedziba Komitetu Obywatelskiego przed wyborami.

Nie słyszałem, żeby świętowali ludzie z małych miasteczek, by spontanicznie coś organizowali.

- Mieliśmy nadzieję, że to się rozprzestrzeni. W wielu miastach dużych i małych takie świętowanie się odbywa, ale to długi proces. To święto ludzi, którzy cieszą się, że mają wolność i demokrację. Ale jak się okazuje, dla wielu ludzi to za mało, żeby się tak bardzo cieszyć.
Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej