Ceran pracowała dla łódzkiego ośrodka telewizji od 25 lat. Zajmowała się tematyką społeczno-kulturalną. Od października, za zgodą ówczesnego szefa TVP, pisze też felietony do lokalnej "Wyborczej". W środę została wezwana do nowego dyrektora telewizji Huberta Bekrychta. - Usłyszałam, że to, co piszę, nosi znamiona przestępstwa, bo ośmieliłam się zasugerować, że "dobra zmiana" trąci faszyzmem. Kazał mi poprosić prezesa Jacka Kurskiego o zgodę na pisanie do "Wyborczej" - relacjonuje Ceran.

Na początku Ceran pisała w "Wyborczej" o tym, jak zmienia się Łódź. - O obyczajach, rowerach, drożdżówkach w szkołach. Wszystko się zmieniło po ataku terrorystycznym w Paryżu. Pomyślałam, że nie mogę pisać o błahych problemach, kiedy wokół dzieją się tak ważne rzeczy. Zaczęłam pisać o uchodźcach, o bojówkach ONR na ulicach Łodzi - opowiada. - Przeżyłam różnych dyrektorów: z prawa i z lewa, dziennikarzy, polityków, karierowiczów. Żaden nie blokował wolności wypowiedzi - dodaje. Dostała miesiąc na dokończenie rozpoczętych programów, a potem umowa o dzieło nie zostanie jej przedłużona.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej