W wystąpieniu podczas uroczystości na placu Zamkowym w Warszawie prezydent Andrzej Duda mówił wczoraj o Konstytucji 3 maja jako konstytucji "Polski suwerennej, Polski niepodległej, Polski równych stanów". Jak podkreślał, ówczesne "budowanie silnej Rzeczypospolitej" nie było walką zbrojną, ale walką parlamentarną - dyskusją stronnictw. - A przede wszystkim, co najważniejsze, to była debata, która zakończyła się zrozumieniem i porozumieniem zdecydowanej większości. Zrozumieniem faktycznie trudnej sytuacji, w jakiej Polska wówczas się znalazła - zaznaczył.

- Dziś znowu wraca dyskusja na temat polskiej konstytucji, tej z 1997 roku, i na temat potrzeb, jakie w związku z tym ma Polska. Ja mówię - "tak", jako prezydent mówię "tak", należy się pochylić nad tą konstytucją, dokonać wnikliwej jej oceny i przygotować rozwiązania. Ale przygotować je nie tylko w gabinetach, przygotować je także w debacie z suwerenem, jakim jest polskie społeczeństwo, reprezentowane także poprzez wiele organizacji, związków zawodowych, organizacji pozarządowych, oczywiście posłów, senatorów - stwierdził.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej