W PiS narzekają, że wymiana ambasadorów idzie zbyt wolno.

- W kluczowych ambasadach w Waszyngtonie czy Berlinie już dawno powinniśmy mieć zaufanych ludzi, a nie przedstawicieli poprzedniej ekipy, którzy nie chcą realizować naszej polityki - mówi ważny polityk PiS.

Od początku kadencji szef MSZ Witold Waszczykowski odwołał tylko trzech ambasadorów: Tomasza Arabskiego (Hiszpania), Aleksandra Hećkę (Serbia) i Marka Prawdę, ambasadora Polski przy UE. Prawdę od razu zatrudniła Komisja Europejska i wysłała na placówkę do Warszawy.

W MSZ słyszymy, że poszukiwanie kandydatów na ambasadorów łatwe nie jest, bo PiS nie ma kadr. Dlatego Waszczykowski szuka wśród naukowców. Poza tym proces zatwierdzania kandydatów trwa około trzech miesięcy. Ambasadorów powołuje prezydent na wniosek szefa MSZ, a opiniuje sejmowa komisja spraw zagranicznych. Zgodę musi wydać także kraj, w którym mają być akredytowani.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej