Podczas czwartkowego głosowania za wyborem kolejnego sędziego do Trybunału Konstytucyjnego wskazanego przez PiS posłanka Kukiz'15 Małgorzata Zwiercan zagłosowała za nieobecnego na sali klubowego kolegę Kornela Morawieckiego. Opozycja zapowiedziała, że w sprawie głosowania "na cztery ręce" złoży zawiadomienie do prokuratury.

- Nie wiem, czy to jest czyn zabroniony, bo padły słowa, że to przestępstwo. Zupełnie nie wiem tego. Nikogo nie podżegałem. Pani poseł Małgorzata Zwiercan po prostu wiedziała, że tak chcę głosować - ja na chwileczkę wyszedłem - i tak głosowała. Nie stało się nic, co naruszałoby moralność, taką poselską moralność. Raczej wyjmowanie kart, niegłosowanie jest większym nadużyciem - przekonywał wieczorem w TVN 24 Morawiecki.

I argumentował: - My, posłowie, jesteśmy po to, żeby głosować, żeby brać udział w rozstrzyganiu pewnych decyzji. A jak ktoś nie ma zdania, to się wstrzymuje.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej