Ewentualne roszady to efekt dzisiejszego głosowania za wyborem nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W miejsce prof. Mirosława Granata, którego kadencja kończy się 27 kwietnia, PiS wskazał prof. UW Zbigniewa Jędrzejewskiego. Mimo że dzień wcześniej Parlament Europejski przyjął rezolucję wzywającą polski rząd do publikacji wyroku TK i przestrzegania zaleceń Komisji Weneckiej. Eurodeputowani wskazali, że "faktyczny paraliż TK zagraża demokracji, prawom człowieka i praworządności".

Przed głosowaniem za kandydaturą prof. Jędrzejewskiego posłowie opozycji umówili się, że wyjmą karty do głosowania, by zabrakło kworum, a więc wymaganej liczby posłów. Tym samym głosowanie byłoby nieważne.

Ale z porozumienia wyłamała się część posłów Kukiz'15. Jednak największą sensację wzbudziła posłanka tego klubu Małgorzata Zwiercan, która zagłosowała nie tylko za siebie, ale i za nieobecnego na sali Kornela Morawieckiego. Później tłumaczył, że musiał wyjść i poprosił klubową koleżankę, by zagłosowała za niego.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej