Fizyk i specjalista w zakresie badań oświatowych dr Marek Piotrowski dyrektorem Ośrodka Rozwoju Edukacji został w lutym zeszłego roku. Wcześniej pracował m.in. na Uniwersytecie Warszawskim, w Instytucie Badań Jądrowych w Świerku, Kolegium Nauczycielskim w Warszawie oraz jako nauczyciel w kilku szkołach w Warszawie, m.in. żeńskiej szkole im. Cecylii Plater-Zyberkówny, którą pomógł przywrócić do życia. Jako dyrektor ORE koordynował m.in. rządowy projekt e-podręczników. Z pracą pożegnał się 11 kwietnia.

W MEN nie chcą mówić o przyczynach zwolnienia, ale z nieoficjalnych informacji "Wyborczej" wynika, że współpraca z Piotrowskim była trudna, choć ideologicznie bliższy był rządowi PiS niż PO, która go zatrudniła. Publicznie krytykował gimnazja, nie był również zwolennikiem obniżenia wieku szkolnego.

Współpracownicy Piotrowskiego mówią, że choć był niezłym badaczem, to nie najlepszym kierownikiem - "chaotycznym i niezorganizowanym". A MEN potrzebuje w ORE sprawnego menedżera, bo prowadzonych jest tu sporo projektów unijnych. Nieoficjalnie mówi się też, że PiS planuje połączenie ORE z Krajowym Ośrodkiem Wspierania Edukacji Zawodowej i Ustawicznej. To tam m.in. dokształcają się nauczyciele. Dla PiS, które chce zmienić i scentralizować sposób szkolenia nauczycieli, to bardzo ważna instytucja.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej