ADAM LESZCZYŃSKI: Jaki będzie Instytut Pamięci Narodowej po zmianach proponowanych przez PiS?

PROF. ANDRZEJ FRISZKE: Stanie się posłusznym narzędziem w rękach partii rządzącej, a prezes IPN zostanie sprowadzony do roli pionka, bo będzie go można łatwo odwołać. To po pierwsze.

Po drugie, zmieni się zasadniczo charakter IPN, co prawdopodobnie będzie połączone, nie daj Boże, ze zwolnieniem wielu ludzi.

W nowym IPN zostanie położony ogromny nacisk na propagandę historyczną, w tym również dotyczącą okresu przedwojennego, bo obszar zainteresowań IPN został rozszerzony o ten okres.

Niektóre zapisy w znowelizowanej ustawie można tak interpretować, że IPN będzie miał faktycznie monopol na narzucanie państwowej polityki historycznej. Nie tylko w tym, co robi sam, ale też w innych sferach, które nawet trudno teraz przewidzieć. Może to być szkolnictwo, kinematografia, kultura, wystawy... W ten sposób stanie się instrumentem zaprowadzania ideologicznego monopolu.
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej