W ten sposób odniósł się do publikacji "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie".

"Ryszard Schnepf od czterech lat jest ambasadorem Polski w Stanach Zjednoczonych. Blisko 60 lat wcześniej do służby dyplomatycznej w Waszyngtonie został skierowany przez sowiecki wywiad wojskowy GRU jego ojciec Maksymilian Sznepf" - tak swoje doniesienia zaczyna na łamach "GP" Dorota Kania. W "GP" można przeczytać m.in., że ojciec dyplomaty podczas wojny służył w Armii Czerwonej, a po jej zakończeniu brał udział w walce z antykomunistycznym podziemiem. Kania lustruje też matkę ambasadora, wniosek dla autorki jest jasny: Schnepf to "resortowe dziecko".

Samemu Schnepfowi udało się "GP" wytknąć to, że "był związany" m.in. z Bronisławem Geremkiem i Adamem Danielem Rotfeldem, a z rządu Kazimierza Marcinkiewicza (czyli rządu PiS, o czym czytelnik "GP" się nie dowie) odszedł "w atmosferze skandalu". "GPC" dorzuca to, że "w ogniu sporu o agenturalną przeszłość Lecha Wałęsy manifestacyjnie opowiedział się po stronie b. prezydenta" oraz brak lojalności wobec rządu i prezydenta Lecha Kaczyńskiego." - Liczę na to, że misja ambasadora wkrótce dobiegnie końca - cytowała "Gazeta Polska Codziennie" europosła PiS Kosmę Złotowskiego.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej