Za rządów PO prezes PiS Jarosław Kaczyński powtarzał, że Polska stała się krajem "nepotyzmu i kolesiostwa, które rozlały się w rozmiarach wcześniej nieznanych". Gdy PiS przejął władzę i obsadza spółki swoimi działaczami, nie mówi ani o nepotyzmie, ani o kolesiostwie, lecz o "dobrej zmianie".

W styczniu prezesem Energi został Dariusz Kaśków z opolskiego PiS, z grupy związanej z Adamem Lipińskim i Adamem Hofmanem - obaj pochodzą z Głubczyc, gdzie starostą był Kaśków.

Do Kaśkowa dołączył Grzegorz Ksepko z sopockiego PiS (prawnik, reprezentował m.in. Martę Kaczyńską) oraz Mariola Zmudzińska, znajoma posła Andrzeja Jaworskiego z PiS (za poprzednich rządów PiS kierowała należącą do Energi spółką prowadzącą ośrodek w Straszynie pod Gdańskiem).

Dzięki nim przed działaczami PiS otworzyły się możliwości kariery w energetyce. Pensje w zarządach spółek wynoszą kilkanaście tysięcy złotych, a diety w radach nadzorczych - 2-3 tys. zł.
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej