Rozmowa z ks. dr. Rafałem Pastwą; dziennikarzem, teologiem, poetą, szefem lubelskiej redakcji "Gościa Niedzielnego".

Michał Wilgocki Kilka dni temu ksiądz napisał na swoim blogu, że "nikt nie ma prawa dziś pisać: Belgowie po zamachach płacą cenę za otwartość i tolerancję". Dlaczego?

Ks. dr Rafał Pastwa: To niezgodne z Ewangelią. Jeżeli mówimy, że ktoś płaci taką cenę za tolerancję i otwartość, to mówimy w ten sposób, że płaci cenę za czynienie dobra. No więc ja nie rozumiem, jak można mówić o tym z pogardą, że ktoś czyni dobro.

Tolerancja i otwartość to dobro? Odważny pogląd. Dla kibola na przykład tolerancja to synonim co najmniej naiwności. "Płaczą Niemcy, płacze Francja, tak się kończy tolerancja".

- Tak, tolerancja i otwartość to wartości chrześcijańskie. Podobnie jak prawa człowieka, szacunek do innych, przeciwdziałanie wykluczeniu, wolność słowa, wolność wyznania. To owoce chrześcijaństwa. A kultura Zachodu jest oparta na tych wartościach i trzeba to dostrzegać. Są to wartości ewangeliczne. Ks. prof. Tomáš Halik mówi, że trwa kryzys religii chrześcijańskiej, ale nie chrześcijaństwa. Bo chrześcijaństwo w postaci tych wartości ma się nieźle.
Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej