Pod koniec roku Poznań żył sprawą zaginięcia 26-letniej Ewy Tylman. Gdy pod zarzutem zabójstwa zatrzymano jej kolegę, ojciec dziewczyny wsiadł w samochód i przyjechał z Konina, by spojrzeć w twarz mordercy. Towarzyszył mu Wojciech Ruminkiewicz. - Rozumiem tatę Ewy, bo przechodziłem przez to samo 20 lat temu - tłumaczył. - Jestem z nim, bo potrzebuje wsparcia.

Ruminkiewicz, dawniej biznesmen, dzisiaj rencista, od lat pomaga rodzicom zamordowanych dzieci. To jego misja. Sam - bez pomocy - próbuje odzyskać pieniądze, które po śmierci syna przyznał mu sąd.
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej