Znajomy rolnik, właściciel 22 hektarów ziemi na Pomorzu, dostał właśnie zawiadomienie z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa podpisane przez nowego kierownika biura powiatowego.

"Z powodu na skomplikowany charakter sprawy" oraz "z uwagi na konieczność wykonania obowiązkowych kontroli wniosku" termin, w którym Agencja wypłaci mu dopłaty, zostaje przesunięty na 30 czerwca. Czyli do ostatniego ustawowego dnia, kiedy Agencja ma obowiązek wypłacić pieniądze.

- To chyba jakiś żart! - oburza się rolnik. - Tu są same łąki, najmniej skomplikowana sprawa dla dopłat. A kontrolę wniosków robiło się zawsze. Niech chociaż się przyznają, że narobili bałaganu, a nie takie dyrdymały mi tu piszą!

Nowa ekipa przyznaje, że są opóźnienia w wypłatach, ale winę zwala na poprzedników. Bo nie przygotowali dobrze systemu informatycznego, a poza tym w ARiMR pracowali ludzie niekompetentni. - Teraz wstawiamy tam ludzi przygotowanych - tłumaczył niedawno rolnikom minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel.
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej