Podobnie uważa jego sąsiad: - Czyli ja się dogaduję z sąsiadem, że sprzedam mu ziemię, ustalamy cenę, a przychodzi Agencja do notariusza z własnym rzeczoznawcą i wyceną i oświadcza, że ona kupi po tej swojej cenie! To nie do pojęcia! Nie wierzę!

Generalnie, rolnicy albo nie wiedzą, jak PiS zamierza zmienić zasady w obrocie ziemią, albo w te zapisy nie wierzą. Nawet Wojciech Mojzesowicz, właściciel 220 ha i b. minister rolnictwa w rządzie Kaczyńskiego, nie chce wierzyć: - Nie wyobrażam sobie, by w takim kształcie ustawa została przyjęta przez Sejm.

A projekt ustawy "o ziemi", który 8 stycznia zawisł na stronach internetowych resortu rolnictwa, zamraża na pięć lat sprzedaż ziemi rolnej z zasobów skarbu państwa. Będzie można ją tylko na te pięć lat wydzierżawić.

Resort przygotował ten projekt, bo 1 maja kończy się 12-letni okres ochronny na zakup ziemi rolnej przez cudzoziemców. Chodziło wiec o wydłużenie tej ochrony na kolejne lata. Ale przy okazji ustawa wprowadza też jako górny pułap wielkości gospodarstwa 300 ha. Czyli jeśli ktoś ma już tyle, to nie może powiększyć gospodarstwa, kupując ziemię od Agencji Nieruchomości Rolnej. To uderza w najlepsze nasze gospodarstwa, te najbardziej produktywne, bo nie pozwala im na dalszy rozwój.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej