Chodzi o sprawę leków refundowanych, które są wywożone za granicę. Opłaca się kupić je w Polsce i sprzedać z ogromnym zyskiem np. do Niemiec - tam cena jest kilkakrotnie wyższa. Przez to jednak polscy chorzy często nie mogą ich dostać w aptekach. Na liście najczęściej wywożonych leków jest ok. stu preparatów, m.in. przeciwzakrzepowych czy zapobiegających odrzucaniu przeszczepionego narządu. Ratują chorym życie, a mimo to czasem bardzo trudno je dostać. Niektóre z leków apteki dostają - i to pojedyncze opakowania - dopiero po przesłaniu recepty, która jest dowodem, że jakiś chory naprawdę ich potrzebuje.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej